Nie trzeba zapalonego fana seriali, by zauważyć, jak ogromną zmianę formaty telewizyjne przeszły w ostatnich latach. Nie tylko produkcje dokonały migracji z telewizji na platformy streamingowe, ale także dramatyczne spadł czas trwania ich odcinków. Dlaczego tak się stało?

 

Jeszcze niedawno seriale można było podzielić na trzy formaty – 13 odcinków w przypadku klasycznych produkcji fabularnych; kilka 90-minutowych odcinków przy miniserialach; 22 odcinki w przypadku procedurali (jedna sprawa na jeden odcinek np. “Kości”, “Lucyfer”) i sitcomy, które trwają po niecałe pół godziny i liczą po 24 odcinki.

Wraz ze wzrostem zainteresowania serialami, rosła ich jakość, a ta pociągała za sobą konieczność wykładania większych nakładów gotówki. Prosty rachunek – krótsze seriale = więcej czasu antenowego, który można by przeznaczyć na kolejne produkcje czy reklamy. I właśnie takie zasady panowały w telewizji kablowej.

Później przyszły serwisy steramingowe, które pobierają od użytkowników opłaty, ale nie serwują im reklam. Rozpoczęły się eksperymenty. Widzowie dostawali przeróżne formaty, a władze platform VoD wyciągały wnioski, co jest najchętniej oglądane.

Dzisiaj jesteśmy zalewani wieloma tytułami, które chcemy połknąć jednego wieczoru czy nocy (binge-watching). Nie mamy czasu na tasiemce, bo wolimy obejrzeć kilka seriali niż jeden trwający dwadzieścia kilka odcinków. Co więcej coraz trudniej skupić nam uwagę i stajemy się niecierpliwi.

Rewolucja, za którą odpowiadają portale streamingowe zmusiła również studia nagraniowe do zmiany swojej oferty na bardziej elastyczną, bowiem kiedyś była ona dopasowana do formatów telewizyjnych, które dzisiaj nie wiodą prymu.

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Film:

Oto wszystko, co musicie wiedzieć o platformie Disneya

Autor artykułu

Magdalena Miler

Wszystkie wpisy autora