Michał Leja to chyba najpopularniejszy aktualnie reprezentant sceny stand-upowej pochodzący z Podkarpacia. Komik ten jest mocno kojarzony z Rzeszowem, dlatego że regularnie wciela się tu w rolę gospodarza prowadzącego występy kolegów po fachu. Ponad rok temu zrobiło się o nim głośno także przez słynny monolog, w którym nie szczędził niewybrednych słów pod adresem prezydenta i radnych miasta, co spowodowane było kontrowersyjnym wyburzeniem klubu Life House.

 

Szybko okazało się, że piątkowy występ Leji w rzeszowskim Bristol Tradition & Luxury Hotel będzie wyjątkowy. Na wstępie gwiazda wieczoru zapowiedziała, że poza materiałem z jej aktualnego programu o tytule “Bezbek”, będziemy też świadkami wyjątkowego monologu dedykowanego tylko naszemu miastu, którego nie powtórzy w żadnej innej miejscowości. Poza tym komik zabrał ze sobą nie jednego, a obu swoich supporterów, którym pomaga przedostać się do świadomości szerszej publiki. Po ich występach, stojących na całkiem niezłym poziomie, przyszła pora na pierwszą część głównej atrakcji wieczoru. Leja zaczął od zapowiadanego monologu, który okazał się rozwinięciem wspomnianej już kwestii wyburzenia klubu Life House.

Komik wspomagał się prezentacją multimedialną i trzeba przyznać, że osiągnął efekt, bo po zakończeniu tej części występu ciężko było patrzeć na decyzję radnych przychylnie. Po kilkudziesięciominutowej przerwie stand-uper zaprezentował już swój regularny, aktualny program, czyli zapowiadany “Bezbek”. Nie zabrakło w nim tego, za co fani uwielbiają artystę, czyli sporej dawki autoironii, czarnego humoru, wykorzystywania codziennych wydarzeń do tworzenia gagów i rzecz jasna wyśmiewania Przeworska. Widać było, że Leja darzy Rzeszów specjalnym uczuciem, a jego występ stał na bardzo wysokim poziomie – niedziwne, że w sali hotelu mieszczącej 350 osób brakowało miejsc siedzących.

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Kultura:

Muzyka łączy pokolenia – Lech Janerka w rzeszowskim klubie Vinyl

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora