Reprezentanci Torunia i Bytomia, choć mają kilka cech wspólnych – ciężko znaleźć kogoś, kto nazwałby któregokolwiek z nich człowiekiem myślącym pozytywnie albo wesołym raperem – mają całkowicie odmienne style, a ich muzyka skierowana jest do różnych grup odbiorców. W przypadku Małpy to raczej starsi słuchacze, ceniący sobie trueschoolowy sznyt torunianina i jego dbałość o technikę. W tematyce utworów Kartkiego często przetacza się motyw nieszczęśliwej miłości i życia pełnego używek, co z kolei lepiej trafia do młodszych, aspirujących do miana buntowników. Organizatorzy trafili w sam środek tarczy łącząc ich występ, bo zebrane w całość te dwie grupy fanów wypełniły klub Vinyl niemal w całości.

 

Gdy Kartky był jeszcze w drodze do Rzeszowa, na scenie już pojawił się Małpa. Choć, rzecz jasna, skupił się na wydanym w lutym albumie „Blur”, dzięki czemu usłyszeliśmy pochodzące z niego single, takie jak: „Nie wiem co będzie jutro”, „Budzę się” i „O krok”, to publika niemal oszalała na punkcie tych przebojów, które sprawiły, że dekadę temu o raperze usłyszała cała Polska. „Paznokcie”, zostawione przez torunianina z rozmysłem na końcówkę koncertu, to zdecydowanie najmocniejszy moment występu Małpy. Po jego zakończeniu nie czekaliśmy długo na ciąg dalszy imprezy, bo po kilku minutach na scenie pojawił się Kartky.

Raper z Bytomia skupił się na swoich dwóch ostatnich albumach, przez co usłyszeliśmy robiące milionowe wyświetlenia single z „Black Magiic”, czyli „Outside” i „Nagano 98”, a także pochodzące z płyty „Blackout” utwory, jak np. „niemanieba”. Przyznam, że trochę mnie to rozczarowało, bo liczyłem na usłyszenie na żywo czegoś z dawniejszej twórczości Kartkiego, ale też trudno się dziwić – dopiero dzięki dwóm ostatnim płytom wpisał się on na trwałe w świadomość słuchaczy. Warto też docenić w tym miejscu rolę hypemana bytomianina, Przyłuca, reprezentanta Hashashins, który świetnie uzupełniał się z Kartkym, a także wykonał swoją najpopularniejszą zwrotkę gościnną, pochodzącą z utworu Deysa pt.: „moizdrajcy.com”.

Połączenie dwóch raperów z dużą popularnością, ale dysponujących odmiennym fanbasem to strzał w dziesiątkę w wykonaniu organizatorów. Oby w Rzeszowie tworzono więcej wydarzeń z tego typu.

 

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Kultura:

Raper promujący treści chrześcijańskie z kolejnym koncertem w Rzeszowie – relacja z występu Tau

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora