Valencia przez ponad pół sezonu zawodziła. Wśród fanów ligi hiszpańskiej panowało przekonanie, że po bardzo dobrej kampanii 2017/18 i mądrych wzmocnieniach, dla Nietoperzy miejsce w top 4 to obowiązek. Tymczasem na szczycie tabeli znajdowała się Sevilla, a swoim wyrachowanym futbolem świetne wyniki odnotowują ekipy Getafe i Deportivo Alaves.

 

Valencia natomiast nie mogła złapać odpowiedniego rytmu, tworzyła mnóstwo sytuacji podbramkowych, a i tak kończyła mecze z zerowym dorobkiem. Szybko odpadła z Ligi Mistrzów, przez co skupiła się na pięciu się w górę tabeli. Przełom nastąpił 26 stycznia, w trakcie wygranego przez Nietoperze spotkania z Villarrealem. Od tamtej pory podopieczni Marcelino nie przegrali i do meczu z Realem podchodzili po 16 starciach bez odniesionej porażki z rzędu! W Madrycie natomiast kończy się powoli drugi miodowy miesiąc Zidane’a. Królewscy regularnie punktują w LaLiga, ale wciąż brakuje im określonego stylu, spokoju w defensywie i polotu w ataku. Właściwie wszystko wygląda tak, jakby zawodnicy z Madrytu czekali już na letnie okienko transferowe, w którym Perez ma wydać, jak podają hiszpańskie dzienniki, pół miliarda euro.

Początkowe minuty starcia na Mestalla to względna kontrola Realu, jednak z posiadania piłki nie wynikało nic konkretnego. Zwarte szeregi gospodarzy pozwoliły Królewskim na tylko jeden relatywnie groźny strzał w wykonaniu Toniego Kroosa, ale Neto nie mógł mieć problemów z uderzeniem Niemca zza pola karnego. Valencia czekała na błąd gości i doczekała się po połowie godziny gry. Parejo wykonywał rzut rożny, a piłkę wypiąstkował Navas. Dopadł do niej Guedes, szybko sklepał z Solerem i oddał strzał po krótkim słupku, z którym kostarykański golkiper sobie nie poradził. Portugalski skrzydłowy wreszcie zaczyna przypominać siebie z poprzedniego sezonu, choć trzeba przyznać, że Navas mógł w tej sytuacji zrobić więcej.

To trafienie dodało wiatru w skrzydła Nietoperzy. Jeszcze przed przerwą pokonać golkipera Realu próbowali Rodrigo, Gameiro i Kondogbia, ale Królewscy wytrzymali ten napór i schodzili do szatni z jedynie jednobramkowym debetem. Po przerwie niewiele się jednak zmieniło. Goście byli przy piłce, ale jej transfer pomiędzy Kroosem, Modriciem i Ramosem nie stwarzał żadnego zagrożenia, natomiast szybkie ataki Nietoperzy siały zamęt w linii defensywnej Realu. Swoich szans raz po raz szukali Guedes i Rodrigo, ale albo nie trafiali w światło bramki, albo świetnie interweniował Navas.

 

Aż wreszcie, na siedem minut przed końcem, Valencia wykonywała kolejny rzut rożny. Do piłki posłanej przez Parejo wyskoczył Garay, bez problemu wygrywając pojedynek powietrzny z Casemiro i podwoił prowadzenie swojej drużyny. Królewskich stać było jedynie na trafienie honorowe na sekundy przed końcem. Co ciekawe, był to trzeci tego dnia gol po rzucie rożnym. Benzema z łatwością zgubił kryjących go Gayę i Kondogbię i pokonał Neto. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie. Valencia odnotowuje arcyważne zwycięstwo w kwestii walki o miejsce w czołowej czwórce LaLiga, które zagwarantuje podopiecznym Marcelino występy w Lidze Mistrzów.

Aktualnie Nietoperzom brakuje punkt do czwartego Getafe. Real natomiast odnotował pierwszą porażkę po powrocie na ławkę trenerską Zidane’a, ale jak wspomniałem, wydaje mi się, że na Santiago Bernabeu wszyscy już są myślami przy nadchodzącej kampanii… Strata trzynastu oczek do liderującej Barcelony na osiem kolejek przed końcem nie pozwala żywić złudzeń o walce o mistrzostwo, a nic innego Królewskich interesować nie może.

Statystyki:

Valencia 2:1 Real Madryt

32% – Posiadanie piłki – 68%

11 – Sytuacje bramkowe – 15

4 – Strzały na bramkę – 5

6 – Strzały niecelne – 7

14 – Rzuty wolne – 10

6 – Rzuty rożne – 6

2 – Spalone – 1

4 – Interwencje bramkarzy – 2

9 – Faule – 13

2 – Żółte kartki – 2

0 – Czerwone kartki – 0

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Sport:

Real Madryt za burtą Ligi Mistrzów! – podsumowanie wtorku z europejską piłką

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora