Sprawa z pozoru błaha, a cieszy się z niej każdy z nas, bo w końcu, niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie korzysta z emoji. Zobaczcie, jakie emotki trafią do naszych telefonów i do wszelkich komunikatorów w najbliższych miesiącach.

 

Możemy ich nie lubić, ich nagromadzenie w wiadomościach może nas irytować, a nasi pracodawcy mogą zabronić nam używania ich w komunikacji z klientem, ale każdy z nas doskonale wie, że w wielu sytuacjach emotka aż pcha się do wiadomości. Emoji towarzyszą nam od długiego już czasu i sukcesywnie pojawiają się nowe piktogramy, które poszerzają możliwość zobrazowania treści. Nie istniałyby bez nich media społecznościowe.

Jakie nowości w emotkach czekają nas w 2019 roku? Korzystanie z nich ułatwia pisanie szybkich wiadomości do znajomych. Jednak mając ograniczoną możliwość wstawiania obrazków, użytkownicy zaczęli domagać się nowych np. narzekali na brak awokado, bo jak to tak, żeby w panelu z emoji nie było najpopularniejszego owocu ostatnich lat? Oczywiście to tylko jeden z przykładów.

W każdym razie twórcy emoji wysłuchali próśb użytkowników i stworzyli nowe piktgramy, które pojawią się w komunikatorach w 2019 roku. W zestawieniu znalazło się aż 230 nowych grafik.

Dotychczasowy asortyment emoji został wzbogacony o wiele opcji związanych z kolorami skóry, różne konfiguracje ludzików (co niewątpliwie ma związek z dochodzeniem do głosu ruchu LBGTQ), osoby z niepełnosprawnością (np. na wózkach inwalidzkich), nowe zwierzątka (flamingi – jak mogliśmy bez nich żyć?), produkty żywnościowe (masło, gofr, cebula), odzież i wiele, wiele innych jak kropla krwi, serce, kwadraty, koła czy nawet kostka lodu.

Kontrowersje wywołuje rączka “pinching hand” pokazująca gest, że czegoś jest mało lub coś jest małe. Jak można się domyślać, emoji to prawdopodobnie stanie się ulubionym obrazkiem dogryzających panom pań oraz solą w oku mężczyzn.

 

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Lifestyle:

Wchodzi nowa gra z rozszerzoną rzeczywistością – Harry Potter: Wizards Unite

Autor artykułu

Magdalena Miler

Wszystkie wpisy autora