Jeszcze kilka miesięcy temu klub z Krakowa był obiektem drwin. Wiślacy czekali na przelew z Kambodży, który miał uratować ich zespół przed upadkiem. Legia natomiast, pomimo dobrej dyspozycji Lechii pozostawała jednym z faworytów do ostatecznego triumfu w Ekstraklasie. Jesienny pojedynek obu ekip był efektowny, emocjonujący i obfitował w gole. Ostatecznie na Łazienkowskiej padł remis 3:3.

 

Tym razem o wyrównanym starciu nie było mowy. Od pierwszych minut gospodarze prezentowali się lepiej i ruszyli na Legionistów jak wściekłe psy. Już w piątej minucie Luis Rocha przegrał pojedynek z Błaszczykowskim, a były kapitan reprezentacji Polski dograł idealnie do Drzazgi. Jego uderzenie wybronił jeszcze Cierzniak, ale do futbolówki dopadł Peszko i wyprowadził Białą Gwiazdę na prowadzenie. Legia próbowała odpowiedzieć kwadrans później, ale niezłe uderzenie Medeirosa minęło słupek bramki Lisa. Wisła całkowicie zdominowała Legię w drugiej linii. Savicevic i Basha nie mieli problemów ze spacyfikowaniem większości akcji ofensywnych tworzonych przez gości, a jeśli już do nich dochodziło to świetnie funkcjonował duet stoperów Wasilewski-Sadlok.

Pierwszy z tej dwójki miał zresztą ogromne znaczenie przy drugim trafieniu Wiślaków. W trzydziestej dziewiątej minucie Wasyl zagrywał wolejem w polu karnym Legionistów, a Rocha po raz kolejny w tym spotkaniu się nie popisał – tym razem zatrzymał futbolówkę ostentacyjnym zagraniem ręką. Arbiter musiał wskazać na jedenasty metr od bramki. Do piłki podszedł Błaszczykowski i pewnym uderzeniem w prawy róg nie dał szans Cierzniakowi. Legia nie miała absolutnie żadnych argumentów w ofensywie, a Wisła po zmianie stron nieco spuściła z tonu, kontrolując spotkanie.

Mimo tego zdołali zdobyć jeszcze dwa gole, oba przedniej urody. W siedemdziesiątej trzeciej minuty do rzutu wolnego podszedł Pietrzak i niezłym uderzeniem ze stałego fragmentu gry pokonał golkipera Legii, choć wydaje się, że Cierzniak mógł zrobić w tej sytuacji więcej – futbolówka nie była skierowana niedaleko słupka. Na tym jednak nie skończyły się popisy Wiślaków. Rozeźleni warszawiacy usiłowali zdobyć choćby gola kontaktowego, przez co w ich formacji defensywnej zrobiło się więcej miejsca. Wykorzystał to na osiem minut przed końcem Sadlok, posyłając fenomenalne podanie za linię obrońców do Kolara.

 

Chorwat uciekł Jędrzejczykowi i mocnym strzałem bez przyjęcia przypieczętował druzgocącą porażkę Legionistów. Gdyby kilka miesięcy temu ktoś powiedział, że Wisła będzie pretendować do tytułu drużyny grającej najefektowniejszy futbol w Polsce, a jej liderami zostaną Peszko i Błaszczykowski, pozostałoby popukać się w głowę. Tymczasem takie są fakty, a Biała Gwiazda z pośmiewiska ligi stała się jedną z jej najciekawszych punktów. Legii natomiast ucieka szansa na mistrzostwo Polski i nie chodzi nawet o pięciopunktową stratę do liderującej Lechii, tylko o całkowitą indolencję i brak pomysłu na grę. Czy czas na zmianę na tronie piłkarskiej Polski?

Statystyki

Wisła Kraków 4:0 Legia Warszawa

56% – Posiadanie piłki – 44%

17 – Sytuacje bramkowe – 15

9 – Strzały na bramkę – 4

8 – Strzały niecelne – 11

8 – Rzuty rożne – 7

0 – Spalone – 1

4 – Interwencje bramkarzy – 5

9 – Faule – 14

0 – Żółte kartki – 1

0 – Czerwone kartki – 0

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Sport:

Juventus odziera Napoli z resztek nadziei. Analiza spotkania dwóch najlepszych drużyn Serie A

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora