„Przedszkolanka” to film niezwykle kobiecy, jednak ta kobiecość pokazana jest w zupełnie innym wydaniu, niż w filmach, które mogliście zobaczyć do tej pory. To niesamowita opowieść wielkim niespełnieniu, jego poszukiwaniu i obsesji. Jeśli więc nie wiesz na co wybrać się do kina, polecamy „Przedszkolankę”.

 

W rolę głównej bohaterki, tytułowej przedszkolanki wcieliła się, Maggie Gyllenhaal, która zdaje się być typową kobietą po czterdziestce – ma pracę, którą lubi, piękny dom na przedmieściach Nowego Jorku, dwójkę dorastających dzieci i statecznego męża. Jednak ma także wielkie, niespełnione marzenie o byciu poetką.

I chociaż spełnia się na co dzień w pracy – jako wychowawczyni ma znakomity kontakt z dziećmi, które wprowadza w świat pierwszych literek, aby rozwijać swoją artystyczną pasję regularnie uczęszcza na zajęcia kreatywnego pisania dla dorosłych. Jednak prace, które tworzy nie wzbudzają zachwytu wśród kolegów z grupy.

Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia, przedszkolanka podsłuchuje, jak jeden z jej podopiecznych mówi do siebie i układa jego zdania w wiersz, który na zajęciach kreatywnego pisania wprawia wszystkich w zachwyt.

Rzeczywistym autorem wiersza jest pięcioletni Jimmy, który posiada niesamowity poetycki dar, jednak ani jego ojciec, ani opłacana przez niego opiekunka nie dostrzegają w nim nic specjalnego. Lisa, nie chcąc zaprzepaścić genialnego talentu chłopca, zachęca go by dalej tworzył wiersze. Z czasem jej zachowanie zmienia się w obsesje, a kolejne działania wykraczają poza obowiązki przedszkolanki.

„Przedszkolanka” to amerykańska wersja izarealskiego filmu o tym samym tytule, za którą reżyserka – Sara Colangelo otrzymała nagrodę na tegorocznym festiwalu Sundance. I nic w tym dziwnego bo to historia opowiedziana z niezwykłym wyczuciem, delikatnością i dbałością o szczegóły. Naszym zdaniem na uwagę zasługuje również niesamowita kreacja aktorska Maggie Gyllenhaal, która jest niejednoznaczna, pełna napięcia i niesamowicie zaskakująca.

Kto z Was widział już „Przedszkolankę”, a kto zamierza się wybrać?

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Film:

Apetyt przed “Avengers: Koniec gry” rozgrzany do czerwoności – recenzja “Kapitan Marvel”!

Autor artykułu

Agnieszka Głowacka

Wszystkie wpisy autora