Zespół Happysad od lat regularnie wypełnia sale koncertowe w całej Polsce. Nie inaczej było w ostatni piątek w Rzeszowie, gdzie na kilka dni przed występem wyprzedano wszystkie wejściówki, a na facebookowym wydarzeniu zdesperowani spóźnialscy usiłowali w ostatniej chwili je odkupić.

 

Dla tych szczęśliwców, którzy nie zaspali i zaklepali sobie możliwość wejścia wcześniej, Happysad przygotował długie, ponad dwugodzinne show. Choć muzycy promowali swoją trasę nazwą albumu sprzed dekady, to nie na “Mów mi dobrze” opierał się występ. Zespół zaprezentował zarówno piosenki z ostatniego wydawnictwa pt.: “Ciało obce”, z którego pochodziły dwa zagrane przez Happysad bisy, czyli “Nie umiem kłamać” i “Heroina”, ale generalnie mogliśmy przesłuchać cały przekrój piętnastoletniej drogi muzycznej zespołu ze Skarżysko-Kamiennej.

Przykładowo, frontman zespołu, Jakub Kawalec, zadedykował wszystkim obecnym kobietom w dniu ich święta jeden z największych przebojów Happysad, czyli mającą premierę w 2005 roku “Łydkę”, wykonaną w nowej aranżacji. Choć główny wokalista przy wielu okazjach powtarzał, że na scenie nie jest showmanem, to nie przeszkadza to jemu i jego kolegom stwarzać prawdziwe muzyczne przedstawienie, którego formuła sprawdza się przez lata. Nie inaczej było w Rzeszowie, gdzie Happysad z łatwością wyprzedał jeden z największych lokali w mieście, a publiczność mogła narzekać jedynie na to, że po występie muzycy nie wyszli do nich ani na chwilę.

 

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Kultura:

Gruba impreza w rytmie ulicznego rapu –koncert Bonusa RPK w rzeszowskim klubie Vinyl

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora