Obydwa wtorkowe spotkania nie zwiastowały większych emocji. W jednym z nich Tottenham jechał do Dortmundu, mając zapas trzech bramek, a w drugim Real podejmował u siebie Ajax i nawet pomimo fatalnego tygodnia Królewskich ciężko było przypuszczać, by pozwolili sobie na roztrwonienie posiadanych dwóch goli wyjazdowych.

 

A jednak. Choć wydawało się, że podopieczni Solariego weszli w mecz skoncentrowani i zmotywowani do jak najszybszego objęcia prowadzenia, a Varane obił poprzeczkę, to Królewscy szybko otrzymali cios ostrzegawczy. Już w ósmej minucie Ajax wykorzystał jedną ze swoich kontr. W pole karne wpadł Tadić i czekał na nabiegających kolegów. Do Serba nie pofatygował się Nacho, przez co napastnikowi pozostało wystawić piłkę jak na złotej tacy Ziyechowi. Marokańczyka nie dogonił Casemiro, a zawodnicy Ajaksu cieszyli się z prowadzenia, które jednak nie dawało im jeszcze gry w ćwierćfinale. Na to jednak też nie musieliśmy długo czekać, bowiem już dziesięć minut później znowu popisał się Tadić, który zanotował drugą asystę, tym razem świetnie obsługując Neresa, poprzedzając podanie pięknym dryblingiem.

Brazylijczyk nie przejmował się kryjącym go Modriciem i podciął piłkę nad Courtois. Ten wynik nie był jakimś wypadkiem przy pracy – Ajax był zwyczajnie lepszy, grał odważniej, ostrzej w pressingu i pewniej w obronie. Poza wspomnianym uderzeniem Varane’a, na kolejną groźną akcję musieliśmy czekać niemal pół godziny, gdy Vinicius po samotnej kontrze uderzył w boczną siatkę. Po tym wydarzeniu Brazylijczyk odniósł kontuzję, która oznaczała już drugą przedwczesną zmianę w ekipie gospodarzy – wcześniej przez uraz boisko opuścił Lucas Vazquez; ich miejsce zajęli Bale i Asensio. Jeszcze przed przerwą Walijczyk huknął w słupek bramki Onany, ale w pierwszych czterdziestu pięciu minutach nie  oglądaliśmy już więcej bramek.

 Druga połowa rozpoczęła się od zmasowanych ataków Realu, na które kontrami odpowiadali amsterdamczycy. Na pół godziny przed ostatnim gwizdkiem goście pozbawili jednak trzynastokrotnych zdobywców Ligi Mistrzów złudzeń. Mazraoui świetnie uratował piłkę przy linii bocznej i rozpoczął kontrę, którą zakończył Dusan Tadić. Serb zatańczył w polu karnym z Nacho i Reguilonem i precyzyjnym strzałem nie dał szans Courtois. Chwilę później do prądu podłączył Królewskich Asensio, wykańczając świetne podanie Reguilona, ale Ajax tego dnia był znacznie dojrzalszy. Na minutę po bramce Hiszpana, Tadić dał się sfaulować z boku pola karnego. Do piłki podszedł Schone i bezpośrednim, zaskakującym uderzeniem, wrzucił futbolówkę za kołnierz Courtois.

 

Real nie byłby dziś w stanie zdobyć kolejnych trzech goli niezbędnych mu do awansu, choćby spotkanie trwało jeszcze godzinę. Królewscy przez ponad tysiąc dni dzierżyli koronę w europejskiej piłce, ale we wtorek Ajax, dla którego będzie to pierwszy ćwierćfinał od 2003 roku, wypunktował wszystkie słabości Hiszpanów – kiepskie krycie, zbyt wolne przechodzenie z fazy ofensywnej do defensywnej i brak skuteczności. Wybitny mecz zagrał Dusan Tadić, autor dwóch asyst, gola, do których dorzucił wywalczenie rzutu wolnego, po którym padła czwarta bramka.

Madrytczycy kończą fatalny tydzień, w którym praktycznie wyrzucili się ze wszystkich trwających jeszcze rozgrywek. Czyżby odejście Ronaldo do Juventusu miało się odbić czkawką zarówno zawodnikowi, jak i klubowi z Madrytu? I co musiał czuć kapitan, Sergio Ramos, przebywając na trybunach w wyniku zawieszenia za kartki, do którego wymuszenia przyznał się bezpośrednio po pierwszym spotkaniu w Amsterdamie, deprecjonując zawodników trenera Ten Haga?

W drugim ze spotkań emocji było mniej. Tottenham pojechał do Dortmundu z jasnym celem – nie utracić prowadzenia. W pierwszej połowie londyńczycy niemal wcale nie atakowali, za to napocić musiał się Hugo Lloris, który jednak wyszedł zwycięsko z pojedynków z Reusem, Goetzem i Alcacerem, w czym wydatnie pomógł mu duet Sanchez-Vertonghen. Tym samym Francuz po raz kolejny zamknął usta krytykom, którzy krytykowali go za ostatnie występy w barwach Kogutów w Premier League. Borussia całkowicie zdominowała gości, ale nie potrafiła udokumentować tego ani jedną bramką. Po zmianie stron Niemcy nadal chcieli dominować i kreować sytuacje, ale ich ducha walki zabił już w czterdziestej dziewiątej minucie Harry Kane.

 

Piłkę na własnej połowie stracił Akanji, a Sissoko postanowił błyskawicznie przetransportować ją do angielskiego napastnika, który nie myli się w takich sytuacjach. Nieniepokojony przez nikogo, precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Burkiego, co dla Borussii oznaczało konieczność wbicia rywalom nie trzech, ale pięciu goli, by myśleć o awansie. Co prawda do samego końca gospodarze przebywali głównie pod bramką Llorisa, ale żadna z drużyn nie wierzyła już w możliwość awansu podopiecznych Favre’a. Tym razem wygrało doświadczenie – Pochettino doskonale wiedział, jak rozegrać ten mecz i przejść dalej, a że wszystko ułatwił swoim golem Kane? Tym lepiej. Kolejne świetne spotkanie rozegrał Vertonghen, ale najlepszym graczem spotkania bezapelacyjnie został Hugo Lloris, autor mnóstwa pięknych i skutecznych interwencji. Pierwszymi ćwierćfinalistami zostali Ajax i Tottenham. Stawialiście na tę parę tuż po losowaniu?

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Sport:

Zadecyduje rewanż w Madrycie – analiza pierwszego półfinałowego starcia pomiędzy Barceloną i Realem

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora