Szachoboks to dyscyplina sportu, w której zawodnicy rozgrywają jedenaście rund: sześć grając w szachy, a pięć boksując. Tak poniekąd wyglądało środowe spotkanie, choć zamiast dzielić je w tak wyszukany sposób, wystarczy zrobić to po równo – po połówce.

 

Doprawdy ciężko było wytypować faworyta do gry w finale Pucharu Króla. Real zanotował na Camp Nou “zwycięski” remis 1:1, dzięki któremu podchodził do rewanżu podwójnie zmotywowany: nie dość, że na starcie miał wynik gwarantujący awans, to jeszcze wspierali go kibice. Barcelona natomiast dopiero w ostatnim spotkaniu przebudziła się, wygrywając 4:2 z Sevillą po spektaklu Messiego, ale wcześniej grała zdecydowanie poniżej oczekiwań. Z drugiej strony Duma Katalonii czuła się przez lata na Santiago Bernabeu jak w domu, potrafiąc szybko spacyfikować zapędy gospodarzy.

Obaj szkoleniowcy desygnowali do gry swoje najmocniejsze jedenastki, co oznacza, że lewą stroną defensywy gospodarzy miał zarządzać Reguilon, a nie Marcelo, a z przodu zabrakło miejsca dla Bale’a i Asensio – ich miejsce zajął przebojowy Vinicius i odpowiedzialny Asensio, a drugą linię Barcelony zabezpieczał nie Arturo Vidal czy Alena, ale Sergi Roberto. Pierwsza połowa to tytułowe szachy. Obie ekipy starały się grać odpowiedzialne, stąd przez większość jej czasu nie widzieliśmy wielu sytuacji podbramkowych. Barcelona była całkowicie bezradna, a po stronie Realu wyróżniał się duet Vinicius-Benzema, jednak obaj zawodnicy – a w szczególności Brazylijczyk – razili nieskutecznością.

Druga to już boks, czy, jak wolałby to określić Juergen Klopp – heavy metal. Już w pięćdziesiątej pierwszej minucie Barcelone objęła prowadzenie po akcji lewą stroną. Lenglet dojrzał Albę, Hiszpan świetnie uruchomił Dembele, a Francuz na pełnej szybkości wycofał do Suareza. Będący ostatnio w kiepskiej formie napastnik ubiegł Ramosa i klasowym uderzeniem nie dał szans Navasowi. Rzecz jasna, przy wyniku 1:1 z pierwszego spotkania, taki rezultat premiował gości z Katalonii, przez co Real musiał ruszyć bardziej do przodu. Zrobił to jednak zbyt gwałtownie, a ów zryw błyskawicznie wykorzystała niemrawa w pierwszej odsłonie Barca.

 

Królewscy błyskawicznie zwiększyli intensywność pressingu, co oznaczało więcej przestrzeni na ich połowie. Choć Vinicius kilkukrotnie przy stanie 0:1 zakręcił Semedo, to Brazylijczykowi zdecydowanie brakuje jeszcze ogłady i pewności siebie pod bramką, przez co żadna z jego akcji nie zakończyła się golem. Na pół godziny przed końcem rajd 18-latka postarał się wykorzystać Reguilon, ale uderzenie głową lewego obrońcy Realu fantastycznie obronił Ter Stegen. Kolejne minuty to pokaz gry Barcelony. Już w siedemdziesiątej minucie Semedo mądrze znalazł Dembele, a Francuz przytomnie wrzucił piłkę w pole karne, kierując ją do Suareza. Urugwajczyka ubiegł Varane, zdobywając gola samobójczego, w dodatku nabawiając się przy tym urazu.

Nie minęło sto dwadzieścia sekund, a El Pistolero po raz kolejny wpadł w pole karne i sprowokował Casemiro. Brazylijczyk nadepnął na stopę Suareza, a sędzia wskazał na jedenasty metr od bramki. Messi oddał rzut karny Urugwajczykowi, a ten uderzeniem a’la Panenka przypieczętował swój świetny występ. Przy stanie 3:0 dla gości, Real musiałby zdobyć przynajmniej cztery trafienia w dwadzieścia minut, by myśleć o awansie, więc końcówka meczu miała temperaturę dość pokojową. Barcelona wychodzi zwycięsko z dwumeczu w Pucharze Króla i ma ogromny handicap mentalny przed sobotnim starciem z Realem w lidze. Czy podopieczni Solariego zmniejszą w nim stratę do lidera na dystans sześciu oczek? Czy może po raz kolejny decydujący okaże się pragmatyzm Valverde?

Statystyki:

Real Madryt 0:3 Barcelona

49% – Posiadanie piłki – 51%

14 – Sytuacje bramkowe – 4

4 – Strzały na bramkę – 2

6 – Strzały niecelne – 1

17 – Rzuty wolne – 17

4 – Rzuty rożne – 3

1 – Spalone – 1

0 – Interwencje bramkarzy – 4

14 – Faule – 16

2 – Żółte kartki – 2

0 – Czerwone kartki – 0

Polecamy także inne artykuły z naszego działu Sport:

Barcelona remisuje z Valencią, a LaLiga znowu się otwiera

Autor artykułu

Paweł Paczocha

Wszystkie wpisy autora